Jest pierwszy jesienny wieczór w nowym domu. Instalacja fotowoltaiczna pracowała całe lato, licznik pokazuje kilka megawatogodzin oddanych do sieci, a na rachunku od sprzedawcy energii widnieje depozyt, który wydaje się zaskakująco mały. Gdzie podział się prąd? Nigdzie nie zniknął. Został po prostu wyceniony według zasad net-billingu, które w 2026 roku warto rozumieć jeszcze przed wyborem projektu domu, a nie dopiero po odebraniu kluczy.
Poniżej siedem rzeczy, które porządkują temat. Kwoty podajemy orientacyjnie, dla warunków 2026 roku; konkretne stawki i szczegóły rozliczeń zawsze sprawdzaj w umowie ze sprzedawcą energii i w aktualnych przepisach.
1. Rozliczasz się w złotówkach, nie w kilowatogodzinach
Dawny system opustów działał jak magazyn: oddawałeś energię do sieci i odbierałeś jej część w innym terminie. Net-billing, obowiązujący nowych prosumentów od 2022 roku, działa jak konto. Energia wysłana do sieci jest sprzedawana, a jej wartość trafia na Twoje rozliczenie w złotówkach. Energię pobraną z sieci kupujesz osobno, po cenie z taryfy lub umowy.
To zasadnicza zmiana myślenia. Nie liczy się już tylko, ile kilowatogodzin wyprodukujesz w ciągu roku, ale kiedy je wyprodukujesz i co się z nimi stanie w tej samej godzinie.
2. Energia oddana do sieci ma cenę godzinową
Od połowy 2024 roku wartość energii wprowadzanej do sieci liczona jest według rynkowej ceny energii ustalanej dla każdej godziny osobno. W praktyce oznacza to, że ta sama kilowatogodzina może być warta bardzo różnie. Wiosną i latem w słoneczne południe, gdy tysiące instalacji w całym kraju produkują jednocześnie, cena hurtowa potrafi spaść blisko zera. Rano, wieczorem i zimą jest zwykle wyraźnie wyższa.
Problem polega na tym, że domowa instalacja najwięcej produkuje dokładnie wtedy, gdy prąd na rynku jest najtańszy. Dlatego średnia wartość eksportu z typowego dachu jest niższa, niż sugerowałyby nagłówki o drogiej energii.
3. Depozyt prosumencki i współczynnik 1,23
Wartość oddanej energii trafia do depozytu prosumenckiego, czyli wirtualnego portfela przypisanego do Twojego punktu poboru. Od lipca 2024 roku kwota ta jest powiększana o współczynnik 1,23. Jeśli w danej godzinie oddałeś energię wartą według ceny rynkowej 10 zł, do depozytu trafia 12,30 zł. Ten mnożnik ma wyrównać prosumentowi to, że energię z sieci kupuje z podatkiem VAT.
Warto zapamiętać tę liczbę, bo wyjaśnia ona sporą część różnicy między tym, co widzisz w zestawieniach cen hurtowych, a tym, co pojawia się na rachunku.
4. Z depozytu zapłacisz za energię, ale nie za wszystko
Środki z depozytu pomniejszają koszt energii elektrycznej, którą pobierasz z sieci. Rachunek za prąd składa się jednak z kilku części: samej energii, opłat dystrybucyjnych oraz opłat stałych, niezależnych od zużycia. Depozyt nie pokrywa w pełni tych pozostałych składników, więc nawet przy dużej produkcji co miesiąc zapłacisz pewną kwotę.
Przy pierwszym rachunku najlepiej spokojnie porównać pozycje: ile energii pobrano, ile kosztowała, ile zdjęto z depozytu i jakie opłaty pozostały. Jeśli coś się nie zgadza, sprzedawca ma obowiązek wyjaśnić rozliczenie.
5. Zwrot do 20% po 12 miesiącach
Każda wpłata do depozytu ma termin ważności: przez 12 miesięcy możesz ją wykorzystać na zakup energii. Jeżeli po tym czasie coś zostanie, prosument może otrzymać zwrot nadpłaty, ale nie całej kwoty. Zwrot jest ograniczony do 20% wartości energii wprowadzonej do sieci w miesiącu, z którego pochodzi niewykorzystana kwota. Reszta przepada.
Wniosek jest prosty: przewymiarowana instalacja nie jest lokatą. Nadwyżki, których nie zużyjesz w ciągu roku, wracają do Ciebie tylko w niewielkiej części, dlatego moc paneli warto dobrać do realnego zapotrzebowania domu, a nie do powierzchni dachu.
6. Przykład: dom z pompą ciepła i prąd zużyty w południe
Weźmy parterowy dom o powierzchni około 130 m², ogrzewany pompą ciepła, z rekuperacją i instalacją fotowoltaiczną o mocy 8 kWp. Taki układ ma na przykład projekt z czterema sypialniami na jednej kondygnacji, w którym cała powierzchnia dachu przykrywa część mieszkalną. Załóżmy roczną produkcję około 8 000 kWh i zużycie około 7 000 kWh, z czego ponad połowa przypada na pompę ciepła.
Jeżeli domownicy nie zmieniają przyzwyczajeń, bezpośrednio zużyją może 30-35% produkcji, a ponad 5 000 kWh trafi do sieci. Przy założeniu, że średnia wartość tej energii wyniesie 0,25 zł za kWh, po pomnożeniu przez 1,23 daje to około 0,31 zł za kWh, czyli około 1 600 zł w depozycie rocznie. Tymczasem każda kilowatogodzina kupiona z sieci kosztuje w 2026 roku, łącznie z dystrybucją, w okolicach 1 zł brutto. Przesunięcie zaledwie 1 500 kWh zużycia na godziny słoneczne, czyli podgrzewanie ciepłej wody i dogrzewanie bufora w południe, pranie i zmywanie z programatorem, oznacza około 1 000-1 100 zł oszczędności rocznie. Każda kilowatogodzina zużyta na miejscu jest więc warta mniej więcej trzy razy więcej niż ta oddana do sieci.
Podobnie liczy się mniejszy dom parterowy o powierzchni 121 m² z trzema sypialniami, gdzie zapotrzebowanie jest niższe i łatwiej o wysoką autokonsumpcję przy skromniejszej instalacji. W większym, rozłożystym parterowym domu z dwustanowiskowym garażem warto z kolei pomyśleć o ładowaniu samochodu elektrycznego w ciągu dnia, bo to jeden z najskuteczniejszych sposobów, by zjeść nadwyżki zamiast je sprzedawać. Domowy magazyn energii również podnosi autokonsumpcję, ale jego opłacalność trzeba policzyć indywidualnie.
7. Orientacja dachu w wybranym projekcie
Skoro przy net-billingu liczy się godzina produkcji, kierunek połaci przestaje być tylko kwestią maksymalnego uzysku. Dach skierowany na południe daje najwięcej energii w ciągu roku, ale głównie w południe, gdy jest ona najtańsza. Połacie wschodnia i zachodnia produkują łącznie nieco mniej, za to rozkładają produkcję na poranek i późne popołudnie, kiedy domownicy częściej są w domu, a ceny rynkowe bywają wyższe. W domu z pompą ciepła i rodzicami pracującymi poza domem układ wschód-zachód często okazuje się rozsądnym kompromisem.
Gotowy projekt i tak musi przejść adaptację do działki, więc to dobry moment, by z architektem sprawdzić, jak budynek ustawi się względem stron świata przy zapisach planu miejscowego lub warunków zabudowy, które często narzucają kierunek kalenicy. Przeglądając projekty z dachem dwuspadowym, zwróć uwagę, czy po obróceniu domu na Twojej działce jedna z dużych połaci trafi na południe albo obie na wschód i zachód. Domy z płaskim dachem dają z kolei swobodę: panele ustawia się na konstrukcjach w dowolnym kierunku.
W domach piętrowych dach jest mniejszy w stosunku do powierzchni użytkowej. Przykładowo kompaktowy dom o powierzchni 133 m² z garażem w bryle czy dwukondygnacyjny projekt z trzema sypialniami na 145 m² mają wystarczająco dużo miejsca na instalację dopasowaną do potrzeb rodziny, ale nie na bardzo duży zapas mocy. Przy obecnych zasadach rozliczeń to raczej zaleta niż wada. Warto też unikać kominów, lukarn i okien dachowych na najlepiej nasłonecznionej połaci, bo każde zacienienie obniża produkcję całego łańcucha paneli.
Podsumowanie
Net-billing w 2026 roku nagradza nie tych, którzy produkują najwięcej, lecz tych, którzy najwięcej zużywają na miejscu. Energia oddana do sieci jest wyceniana po godzinowej cenie rynkowej, trafia do depozytu powiększona o współczynnik 1,23 i przez rok służy do opłacania prądu, a niewykorzystana nadwyżka wraca tylko w ograniczonej części. Planując dom, myśl więc od razu o trzech rzeczach: rozsądnej mocy instalacji, urządzeniach, które mogą pracować w dzień, oraz o tym, jak dach wybranego projektu ustawi się na Twojej działce. Szczegóły rozliczeń i aktualne stawki sprawdź u swojego sprzedawcy energii, a orientację budynku omów z architektem adaptującym projekt.